Stres, stres, stres… – kontynuacja

Na długotrwale obciążenia ciało reaguje mechanizmami, które idą jeszcze dalej. Gruczoł przysadki mózgowej wydziela hormon o nazwie ACTH, działający na nadnercza. Te z kolei pobudzane są do wytwarzania kortykoi- dów, czyli hormonów, które również są w stanie „pokonywać” sytuacje stresowe, jednakże przez dłuższy okres czasu.

Kortykoidy wyzwalają wiele fizycznych reakcji. Powodują, że wątroba mobilizuje swe rezerwy cukru i tłuszczu. które trafiają do krwi. gdzie służą do wytwarzania odpowiedniej ilości energii. Organizm produkuje więcej czerwonych ciałek i substancji, poprawiających krzepliwość krwi. Wszystko to wspomaga przyspieszanie gojenia się ran i polepsza zaopatrzenie ciała w tlen, a tym samym poprawić jego sprawność.

Podobnie jak adrenalina, kortykoidy także hamują pracę przewodu pokarmowego, redukują jednak również aktywność gruczołów płciowych (jajników i jąder). Nie bez znaczenia jest także fakt, że zmniejszają one także produkcję przeciwciał, niezbędnych do zwalczana zarazków chorobotwórczych. Wytwarzanie przeciwciał wymaga zbyt dużo energii, która tymczasem potrzebna jest do uporania się z sytuacją stresową. Jeśli kortykoidy wydzielane są tylko przez krótki czas, organizm sLosunkowo łatwo może poradzić sobie z tą sytuacją. Jednak, jak wkrótce zobaczymy, dla współczesnego człowieka spadek ilości przeciwciał może mieć bardzo przykre skutki.

Dla człowieka pierwotnego stres, określany także „mechanizmem przetrwania w epoce kamienia łupanego’’, był czymś absolutnie koniecznym. Nadmiar wyprodukowanej energii mógł wydatkować w walce lub w ucieczce z zagrożonego miejsca. Dodatkowa porcja cukru i tłuszczu obecna we krwi zostawała w pełni wykorzystana. Po sytuacji stresowej istniała zazwyczaj możliwość pełnego odpoczynku. Stres w tej formie, gdy można go natychmiast odreagować i odpowiednio długo odpocząć, jest procesem nie tylko niezbędnym dla zachowania życia, lecz także zdrowym. Dzisiaj jest to jednak prawie niemożliwe. Wyobraźcie sobie państwo, że mówicie coś do słuchu lub nawet wrzeszczycie na szefa, kiedy was rozzłości. Byłaby to w zasadzie reakcja najzdrowsza, bo to przecież on był przyczyną waszego stresu, ale przypuszczalnie bierzecie się w garść i przełykacie swoją złość, aby nie stracić pracy. Tak jest z wieloma sprawami…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *